A… B… C… - treść noweli
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Idź sama do domu. Ja teraz z tobą iść nie mogę. Mam w mieście pilne interesy. Za parę godzin wrócę. Idź sama do domu.

Wpatrywał się w nią rozognionymi wciąż oczami i mocno ściskając jej rękę dodał:

- Nie lękaj się... nie lękaj się tylko... nie lękaj!

* * *

"W kilka godzin potem Mieczysław Lipski znużonym krokiem wstępował na wschody swego mieszkania, powoli przeszedł kuchenkę i w przyległym pokoju z głośnym sieknięciem usiadł na twardej staroświeckiej kanapie. Był widocznie ciężko znużonym, twarz jego wróciła do swej jednolitej, papierowej białości; gestem zamyślenia i stroskania przesuwał długą, białą swą rękę po zmarszczonym czole. Nie zdziwiło go to wcale, że Joanny w kuchence nie zobaczył. Zeszła może na dziedziniec do praczki albo może zabrała ją na ten dzień do siebie poczciwa Rożnowska.

Jednak Joanna znajdowała się w kuchence, tylko siedziała w ciemnym jej kątku, ukryta za wysoką poręczą łóżka. Widząc wchodzącego brata nie zerwała się zaraz, jak to bywało zwykle, aby przywitać go i zapytać, czy czego nie potrzebuje. Nie mogła może od razu wyrwać się z zamyślenia albo raiała do niego trochę żalu za to, że tak nieprędko wracał. Po kilku jednak minutach wstała i powoli, cicho weszła do przyległego pokoju.

- Jesteś więc! gdzieżeś była?... - zapytał Mieczysław.

- Byłam w domu, tylko mię nie spostrzegłeś. Rożnowska przysyłała prosząc, abym do niej na resztę dnia przyszła, ale nie chciałam... Myślałam, że zaraz przyjdziesz... przyszedłeś tak nieprędko...

- Aha! nieprędko - mruknął kancelista.

Dziewczynę ta obojętność jej brata na jej losy widocznie w serce kłuła. Stała o parę kroków przed nim ze splecionymi na sukni rękami, oczy jej głęboko zapadłe smutnie świeciły pośród bardzo bladej i mizernej twarzy.

- Myślałam, że zechcesz pomówić ze mną w ostatnim dniu przed rozstaniem...

- Jaki ostatni dzień? jakie rozstanie? - mruknął znowu brat.

- Czyżbyś już zapomniał, że jutro zaprowadzą mię do więzienia?

Po twarzy jej przebiegło kilka nerwowych drgnień. Zaraz jednak mówiła dalej:

- Trzy miesiące to czas dość długi... a i potem najpewniej nie wrócę już do ciebie, tylko gdziekolwiek w jakąkolwiek służbę pójdę... Trzeba więc pomyśleć o twoim gospodarstwie. Dziś wieczorem spiszę dokładnie bieliznę twoją i odzienie, abyś wiedział, co masz, i okradać się nie dawał. Matkę Kostusia umówię, aby co dzień z rana przychodziła mieszkanie ci uprzątnąć i samowar nastawić. W domu już jadać nie będziesz, bo któż by ci teraz gotował? Ale pójdę na chwilę do Rożnowskiej l dowiem się, czyby nie chciała za zapłatę obiad ci dawać. Miałbyś u niej jedzenie zdrowsze niż w restauracji... l tak już często na zdrowiu zapadasz. Pamiętaj także, gdy wieczorem siadasz do pisania, lampę uważnie zapalać, bo mas? zwyczaj czynić to tak, że pokój napełnia się dymem i swędem, co ci bardzo na oczy szkodzi... W spiżarence przy kuchni jest trochę masła, krup i mąki, a w sklepie kartofli i warzywa sporo... dobrze zrobisz oddając to wszystko Rożnowskiej, jeżeli u niej jadać będziesz. Zawsze to ci trochę pieniędzy oszczędzi...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka Joanny Lipskiej
2  A…B…C… - plan wydarzeń
3  cytaty



Komentarze
artykuł / utwór: A… B… C… - treść noweli







    Tagi: