A… B… C… - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Ależ na miłość boską! Mieczku! co ty wygadujesz! Skądżebyś ty wziął tyle pieniędzy? Wszak to niepodobieństwo!

Stanął i dłonią o stół uderzył.

- Otóż wziąłem! Otóż dostałem! Otóż przekonasz się, że nie jestem takim niedołęgą, na jakiego wyglądam, i że ty nie jesteś już tak znowu zupełnie sama na świecie!

Poskoczyła i ręce jego w swoje pochwyciwszy mocno je ścisnęła. Mnóstwo uczuć wstrząsało jej rysami: niespodziana nadzieja wyzwolenia się od czegoś, przed czym w tajemnicy swej duszy śmiertelnie drżała, radość, którą jej sprawiał ten wybuch braterskiej czułości, najbardziej przecież przestrach...

- Skąd wziąłeś te pieniądze, Mleczku? Jakim sposobem dostałeś te pieniądze? Drogi mój, co ty zrobiłeś?

Spróbował ręce wydobyć z jej dłoni, ale ona je z sił całych coraz mocniej ściskała.

- Skąd wziąłem? Nie ukradłem ich przecie. Wiesz o tym dobrze, że nie ukradłem. Pożyczyłem i koniec. Joanna od stóp do głowy zadrżała.

- Pożyczyłeś! - krzyknęła - ależ to dla ciebie ostatnia ruina, nędza! Jakże ty będziesz mógł tak wielką sumę zwrócić? Suchym chlebem chyba żyjąc! A któż ci pożyczył? Bogatych ludzi nie znamy. Pierwsza Rożnowska dałaby, gdyby miała, ale me ma. I nikt z tych biednych ludzi takich wielkich pieniędzy nie ma. Któż ci więc je pożyczył? Kto? kto? kto?

I dopóty ścigała go tym natarczywym, gwałtownym pytaniem, dopóty wzrok swój gorejący i strwożony w jego oczach zatapiała, dopóki z niechęcią, prawie z gniewem nie wymówił nazwiska jednego z najbardziej znanych w tym mieście lichwiarzy. Joanna splasnęła głośno dłońmi, a potem nimi twarz sobie zakryła.

- Boże! - mówiła - Boże! Boże!

Przez parę minut prócz tego jednego wyrazu nic wymówić nie mogła. Biedny brat jej ze zwichniętym życiem przez nią, dla niej oddawał się jeszcze w ręce lichwiarza, wstępował w przepaść długów, zgryzot, nędzy... Odjęła ręce od oczu i obejmując go ramionami błagać zaczęła, aby pozwolił jej iść do więzienia. Mówiła mu, że jest zdrową, silną, młodą i może wszystko wytrzymać, że słusznym jest, aby niosła odpowiedzialność za to, co czyniła sama, że ten dług, który zaciągnął, stokroć więcej sprawia jej bólu i trwogi niż te trzy miesiące... tam... A gdy on przecząco wciąż głową wstrząsał i z wielkim wzruszeniem, lecz stanowczo powtarzał: "Nie, Joasiu, nie, nie! Ja na to przystać nie mogę!" - osunęła się na klęczki i rękami kolana jego objąwszy błagała go gradem słów, które przechodziły w namiętne krzyki.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  A…B…C… - streszczenie
2  Kompozycja utworu
3  Charakterystyka Joanny Lipskiej



Komentarze
artykuł / utwór: A… B… C… - treść noweli







    Tagi: