A… B… C… - treść noweli
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Mleczku! najdroższy! pozwól, pozwól, pozwól mi tam pójść, a pieniądze te odnieść temu, od kogo je dostałeś... Zaraz, zaraz, zaraz je odnieś! Pozwól, braciszku! złoty! pozwól mi tam pójść! pozwól!

l płakała gradem łez. Wielki warkocz jasnych włosów odwinął się z jej głowy i rozpleciony, stargany strugą bladego złota osypywał grube obuwie kancelisty. Ale on schylił się prędko i podnosząc ją z klęczek długimi swymi, twardymi ramionami mocno do piersi swej przycisnął.

- To już, moja droga, być nie może. Pieniędzy tych oddać nie mogę. Są one już u tego urzędnika, który przyjść miał jutro rano, aby cię do więzienia zaprowadzić... a teraz nie ma po co ani po kogo przychodzić! Cha, cha, cha, cha!

Śmiał się trochę gapiowato, a trochę nerwowo, ze szczególnym zmieszaniem tryumfu i goryczy. Ona cicho, głęboko na jego piersi płakała. Stało się. Dlatego przez kilka godzin do domu nie wracał, że starał się o pieniądze i odniósł je temu, komu należało. Wdzięczność bez granic, radość wyzwolenia, żal nad bratem i trwoga o jego przyszłość przejmowały do głębi dziewczynę starganą strasznymi wrażeniami tego dnia. Nie mogła mówić, tylko z całej, z całej siły przyciska się do piersi tego dziwnego chłopca, który miał pozór tak zgnębiony i zamarły, wydawał się zwykle tak obojętnym, a teraz... On kilka razy pocałował ją w głowę i czoło.

- Widzisz! Myślałaś pewno, że w nieszczęściu jesteś zupełnie sama na tym świecie! A ja - to co? Prawda, że nie powiodło mi się... długo by mówić dlaczego. Były takie rzeczy, co mi zniszczyły zdolności, wesołość, zdrowie... ale serca nikt ze mnie nie wyjął i honoru nikt mi nie odebrał. A toż chyba bez serca i podłym byłbym, gdybym w takim wypadku siostry rodzonej i takiej, jak ty, nie ratował!

Przycisnęła usta do jego ręki i cicho rzekła:

- Niechże więc będzie tak, jak ty chciałeś.

Zmęczony Mieczysław położył się na kanapie za stołem okrytym kancelaryjnymi papierami. Joanna wróciła do kuchenki i zakrzątnęła się około nastawienia samowaru. Napełniła samowar wodą i z dzbankiem w ręku stała chwilę nieruchoma. Potem, widocznie zmuszając się do ruchu, nabrała z piecyka węgli, które także do samowara wrzuciwszy, znowu zwiesiła ręce na suknię i stała prosta, sztywna, szklannym wzrokiem patrząc na stojącą u ściany szafkę. Sprzęt ten przypomniał jej snadź o czymś, bo postąpiła ku niemu i zaczęła zeń wyjmować szklanki i łyżeczki. Ale te ostatnie wypadły jej z ręki na podłogę, ona zaś zamiasź je podnieść pochwyciła nóż i bułkę chleba. Ruchy jej były sztywne, automatyczne, co chwilę powstrzymywane nieodpartym zamyśleniem. Na koniec nóż i chleb na stół rzuciła i rękami twarz zakrywając, a czoło przyciskając do drzwiczek szafki wybuchnęła gwałtownie tłumionym płaczem. Co ona teraz pocznie? Jaką teraz będzie jego przyszłość? O, straszna pustka jej życia, a straszniejsze jeszcze jego troski, zgryzoty, ruina! Stłumiła łkania i płakać przestała. Lękała się, aby jej płacz w przyległym pokoju usłyszanym nie został, przestała płakać. Ale robić nie mogła nic: formalnie nie mogła. Trzeba jej było myśleć, myśleć, myśleć i myślami tymi zjadać własne serce. Usiadła na ławce przy oknie i myślała. Osłupiały wzrok jej błądził za szybami nie widząc nic prócz kilku czarnych, brzydkich dachów i kawałka nieba zasnutego wydobywającym się z kominów tłustym dymem. Nie było w tym widoku żadnej rozrywki i żadnej pociechy; toteż twarz Joanny stawała się coraz bardziej posępną. Łzy jej oschły, ale bladą zazwyczaj cerę zapłynął odcień przykrej żółtości, a po spłowiałych ustach po raz pierwszy w jej życiu wić się zaczął uśmiech gorzki, cierpki. Naturalnie wyjedzie stąd jak najprędzej, aby gdziekolwiek jakkolwiek pracować. Wszystko, co zarobi, odeśle bratu, aby spłacał ten nieszczęśliwy, straszny dług. Ale będą już żyć rozłączeni... A tu jej serce tak jest teraz ciężkie, że nie wie doprawdy, jak je zaciągnąć będzie mogła pomiędzy obcych ludzi.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  A…B…C… - streszczenie
2  Kompozycja utworu
3  Eliza Orzeszkowa - życiorys



Komentarze
artykuł / utwór: A… B… C… - treść noweli







    Tagi: