A… B… C… - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Precz mi stąd, malcy! Zęby tu od dnia dzisiejszego noga wasza nie postała, bo jak was jeszcze kiedy zobaczę, na gorzkie jabłko stłukę. Precz! precz!

Chłopiec i dziewczynka w mgnieniu oka zniknęli. Joanna stała przy ścianie, nieruchoma, niema i biała jak ściana. Bez wątpienia miał on prawo, zupełne prawo tak postąpić. Bez wątpienia postąpił on nawet bardzo dobrze. Bez wątpienia miał słuszne przyczyny lękania się i nakazywania, aby tak lub inaczej działo się pod jego dachem. Jednak... o! wyjść, wyjść, wyjść stąd jak najprędzej, aby mu nie być znowu ciężarem i niebezpieczeństwem, aby mu do płacenia tego długu dla niej zaciągniętego dopomóc! Boże! wszakże i drobne robaki ludzkie miewają swą dumę i godność człowieczą.

Zapaliła lampkę, urządziła herbatę i wraz z pokrojoną na talerzu bułką zaniosła ją bratu, który przy zapalonej też lampie pilnie już pisał. Codzienne spędzał nad takim pisaniem długie godziny i w biurze, i w domu. Postawiwszy szklankę i talerz na stole pochyliła się i pocałowała schyloną nad papierami głowę brata. O! najlżejszej do niego nie czuła urazy. Miał prawo tak postąpić, był przelęknionym, lękanie się to rozumiała. Tylko czuła, że znowu koniecznie coś z sobą począć wypada, jak najrychlej, jak najrychlej!

Tymczasem usiadła w kuchence i zaczęła wyszywać na nowej chustce do nosa cyfrę Mieczysława. Czy kiedykolwiek jeszcze będzie mogła kupić mu taki podarek, jakim były te chustki, z których oboje tak się cieszyli? Rzecz była małą, a uciecha wielką. Ale - wszystko minęło. Czerwona nitka wiła się po płótnie, na które z palców Joanny wypadła igła. Nie, dziś stanowczo nic robić nie mogła. Czeremcha przez dużego Kostusia przyniesiona napełniała kuchenkę odurzającym zapachem; samowar stojący u pieca szumiał i parą buchał; z dołu, spod podłogi, dochodziły głuche szmery, nad którymi od chwili do chwili wzbijał się stuk przewróconego sprzętu albo kłótliwy czy hulaszczy okrzyk. Szynk tam rozpoczynał swoje nocne podziemne życie.

Ale co tam takiego zaszeleściło za wysoką poręczą łóżka i ze zmroku, tuż przy ziemi, wysuwać się zaczęło z nieokreślonymi formami?... Zwierzątko? dziecko? Jakieś dwie rączki opieraty się o podłogę... jakieś jasne włosy odbiły się bladym złotem na tle brudnej ściany, jakaś para oczu zaświeciła przeczystym błękitem... Było to dziecko, które przez kilka sekund po cichu pełznąc na czworakach nagle z wybuchem stłumionego śmiechu wskoczyło na kolana osłupiałej w swym smutku dziewczyny.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Czas i miejsce akcji utworu
2  Charakterystyka Joanny Lipskiej
3  A…B…C… - plan wydarzeń



Komentarze
artykuł / utwór: A… B… C… - treść noweli







    Tagi: